|
CZWARTEK – 29.06.2006 – GODZ. 18:00
Tak – to właśnie dziś – w święto śwśw. Apostołów Piotra i Pawła – rozpoczęliśmy obóz wypoczynkowo-formacyjny, uznany również przez naszego opiekuna, ks. Damiana Jurczaka, jako: karny. Po przyjeździe zostały przydzielone domki i nowi koledzy. Ponieważ pogoda nie dopisała, obóz rozpoczęliśmy od szkoły śpiewu pod kierownictwem kl. Stasia i dk. Grzegorza. Następnie udaliśmy sie na kolację, a po niej uczestniczyliśmy we Mszy św., na której oficjalnie rozpoczęliśmy nasze jarnołtowskie obozowanie. Wieczorem odbyło się spotkanie organizacyjne, na którym omówiony został regulamin obozu. Około 22:00 obóz zamarł, po pierwszych wrażeniach obozowych.
PS. A pogoda nadal beznadziejna :(
PS2. Zapomniałem dodać, ze oprócz kleryka Stanisława i diakona Grzegorza byli z nami: kleryk Piotr, diakon Tomasz (nasz orzeł) i diakon Krzysztof…
PS3. Byłbym znów zapomniał – cały obóz został podzielony na grupy, nam się trafiła grupa 5 i opiekun – dk. Tomasz.
PIĄTEK – 30.06.2006
Ten dzień zaczął się mokro :(… lało „jak z cebra”. Oczywiście zaczęliśmy ten dzień tak, jak powinien każdy ministrant – od modlitwy. Nastepnie jeszcze w 33 osobowym składzie wyruszyliśmy na śniadanie. Po modlitwach przed posiłkiem cały wygłodniały obóz tłumnie zaczął zajadać się smakołykami serwowanymi przez szefa kuchni (a dokładniej szefową – przyp. Redaktora). Niedługo po śniadaniu zaczęliśmy nasz pierwsze tego dnia zajęcia, na których postanowiliśmy poszerzyć nasze horyzonty… w tym także zasób słownictwa – oraz pracowaliśmy nad naszymi zdolnościami muzycznymi. Formacją dyrygowali kochani alumni naszego WSD (jakby ktoś nie czaił dropsa to WSD oznacza – Wyższe Seminarium Duchowne) w Opolu. Następnie poszczególne grupy pracowały nad tworzeniem nazwy, hymnu oraz artystycznego przedstawienia swojej grupy (dla mniej kumatych plakatu). O godzinie 13 udaliśmy się na posiłek, na którym zakosztowaliśmy kolejnych smakołyków „szefa kuchni”.
Po obiedzie w strugach deszczu udaliśmy się na zwiedzanie Jarnołtówka (kościoła i tamy). Zapaleni kibice piłki nożnej wracali szybko do ośrodka, by w footbalowej atmosferze oglądać mecz Argentyna-Niemcy (dodam tylko, że Niemcy wygrali). W przerwie meczu spotkaliśmy się na kolacji, na której, jak na każdym posiłku, było bardzo śmiesznie…
Po kolacji odbyła się Msza św., na której wysłuchaliśmy kazania, które wygłosił nasz szanowny dk. Tomasz z udziałem słonia… przepraszam – mrówkojada Grzesia.
Kolejnym punktem programu był tzw. Pogodny Wieczór (chociaż de facto pogoda nie była pogodna). Podczas Wieczoru poszczególne grupy przedstawiały swoje nazwy oraz przedstawiały swoje plakaty lub inne środki artystyczne. Dzień zakończyliśmy – podobnie jak zaczęliśmy – modlitwą. O godzinie 22:30 udaliśmy się na spoczynek.
SOBOTA – 01.07.2006
Tego dnia Pan Bóg spełnił to, o co prosiliśmy – wreszcie było ciepło i słonecznie.
Tym razem po raz pierwszy uczestniczyliśmy w porannej rozgrzewce, na której głownym punktem programu były: pompki, bieganie i zabawa. Po tej 15minutowej rozgrzewce poszliśmy na śniadanie. Po sniadaniu przyjechał po nas autobus, który zawiózł nas do Głuchołaz. Najpierw wybraliśmy się do kościoła. Jak na Głuchołazy przystało zostaliśmy uraczeni krótką historią kościoła pw. św. Wawrzyńca, ale również skróconym życiorysem tegoż świętego… Podczas Mszy kazanie wygłosił dk. Grzegorz. Oczywiście do Jarnołtówka wracaliśmy z buta (ale ofkors po zakupach). Po obiedzie rozpoczęliśmy nasze zawody sportowe. Koloniści dwoili się i troili, byleby zdobyć jakieś miejsca. Tym razem podczas Pogodnego Wieczoru wpadli do nas goście i było jeszcze zabawniej niż zawsze, ale nasze parodie dość daremnie wypadły. Po pogodnym wieczorze zmówiliśmy modlitwe i poszliśmy się kąpać a następnie spać….
NIEDZIELA – 02.07.2006
Po uroczystym rozpoczęciu Dnia Pańskiego modlitwa oraz po śniadaniu, około godz. 10:00 poszliśmy do kościoła św. Bartłomieja na Mszę. Wracając z kościoła diakoni postanowili skorzystać ze skrótu – dzięki czemu „trochę” nadłożyliśmy drogi. Po obiedzie wybraliśmy się z panią przewodniczką na wycieczkę po okolicach Jarnołtówka. Pani opowiadała nam parę bardzo ciekawych i bardzo intrygujących legend – m.in. o złym jednorożcu z jarnołtówieckich lasów, o zbójeckiej bazie wypadowej (zamku) i o żabim oczku. To ostatnie widzieliśmy na własne oczy. Kiedy wróciliśmy z wycieczki dokończyliśmy rozpoczęte wczoraj zawody w ping-ponga, które ostatecznie wygrał nasz kolega. Później mieliśmy trochę wolnego na dopracowanie parodii książki. Później udaliśmy się na kolację, po której odbył się Pogodny Wieczór. Nasza – V – grupa zaprezentowała bajkę o „Niebieskim Kapturku”. Dzień zakończyliśmy odśpiewaniem hymnu i modlitwami wieczornymi. O 22:15 cisza nocna, przed którą wszyscy się wykąpali, była zwieńczeniem tego ekscytującego dnia.
PONIEDZIAŁEK – 03.07.2006
O 7:15 mieliśmy pobudkę, następnie po kwadransie rozgrzewka rozbudziła nas zupełnie, a prowadził ją wyjątkowo dk. Tomasz. Po pysznym śniadaniu autobusem wyruszyliśmy do Nysy. Po kilku chwilach podróży, którą urozmaicały m.in. śpiewy, dotarliśmy do celu naszej podróży – pod kościół św. Jakuba i Agnieszki w Nysie. Tam wzięliśmy udział we Mszy św., którą ks. Damian sprawował w baptysterium. Bezpośrednio potem, podzieleni na 2 grupy udaliśmy się zwiedzić skarbiec nyski – znajdujący się w wieży oraz poznawaliśmy tajemnice nyskiej katedry, po której oprowadzał nas dk. Krzysztof. Po zwiedzaniu mieliśmy 30 min. czasu wolnego. Potem udaliśmy się do pięknego kościoła św. Piotra i Pawła, który jeszcze niecałe 10 lat temu służył jako świątynia WSD w Nysie. Oprowadził nas po nim znów dk. Krzysztof, który z Nysy pochodzi.
Potem wróciliśmy bezpośrednio na dobry obiad. Po obiedzie – bieg na orientację. Niektóre zadania okazały się naprawdę trudne, jednak świetnie się bawiliśmy. Pokolacji miał miejsce kolejny Pogodny Wieczór. Tym razem prezentowaliśmy sceny biblijne. Tym razem wszystkie były bardzo ciekawe. I w ten sposób upłynął nam kolejny dzień, który jak zawsze zakończyliśmy modlitwą i odśpiewaniem hymnu ministranckiego.
WTOREK – 04.07.2006
Po pobudce i rozgrzewce udaliśmy się na pyszne śniadanie. A na stołówce poznaliśmy plan dnia. Do obiadu odbyła się szkoła liturgii (prowadzona przez dk. Tomasza) i szkoła śpiewu (pod przewodnictwem kl. Stasia i gościa – neoprezbitera ks. Mariusza). Potem udaliśmy się na polanę, gdzie odbyła się uroczysta Msza św., której przewodniczył ks. neoprezbiter, który zaraz potem udzielił nam błogosławieństwa. Druga część dnia zajęły rozgrywki sportowe – piłka nożna i siatkówka. Po kolacji, na ostatnim Pogodnym Wieczorze prezentowaliśmy parodię naszych opiekunów. Kolejny dzien zakończył się modlitwą i hymnem.
ŚRODA – 05.07.2006 – PO NOCNYM WEJŚCIU NA KOPĘ BISKUPIĄ
Po pobudce i śniadaniu mieliśmy czas, żeby się spakować. Potem odbyła się uroczysta Msza św. Na zakończenie obozu. Po niej rozdanie nagród i pamiątek. Ostatnim punktem programu był obiad, po którym wróciliśmy do domu. Na pewno długo będziemy wspominali ten obóz :).
Spisali:
Albert Ogiolda,
Łukasz Jarocki,
Artur Andrzejewski,
Wojtek Skorupa,
Michał Resiak,
Tomek Kotula,
Szymon Wenzel,
czyli grupa V pierwszego turnusu obozu w Jarnołtówku A.D. 2006. |
|